Kominiarz kończy kontrolę i mówi: „Tu jest problem. Trzeba to naprawić”.
Piec jednak działa. W kominku nadal można rozpalić. Z kratki wentylacyjnej pozornie nic niepokojącego się nie dzieje.
Łatwo więc pomyśleć:
„Zrobię to później. Przecież przegląd mam wykonany.”
I właśnie tutaj może zaczynać się poważny problem.
W czasach elektronicznych protokołów kontrola przewodów kominowych nie jest już wyłącznie wizytą fachowca zakończoną papierową kartką schowaną do szuflady. Okresowe kontrole przewodów kominowych są dokumentowane w systemie CEEB poprzez e-protokół.
Jeżeli podczas kontroli zostanie stwierdzona nieprawidłowość mogąca powodować zagrożenie, jej zignorowanie może oznaczać nie tylko ryzyko pożaru lub zatrucia czadem, ale również konsekwencje prawne.
To jedno z najważniejszych nieporozumień dotyczących kontroli kominiarskich.
Właściciel domu mówi:
„Kominiarz był.”
Ale znacznie ważniejsze pytanie brzmi:
Co stwierdził kominiarz?
Kontrola może wykazać między innymi:
niedrożność przewodu,
nieszczelność komina,
uszkodzenia przewodu dymowego lub spalinowego,
nieprawidłowy ciąg,
niewłaściwe podłączenie urządzenia grzewczego,
problemy z wentylacją,
brak właściwego dopływu powietrza,
nagromadzenie zanieczyszczeń,
nieprawidłowości mogące powodować cofanie spalin,
uszkodzenia elementów komina wymagające naprawy.
Sam fakt przeprowadzenia kontroli nie usuwa żadnej z tych usterek.
Jeżeli kominiarz wskazał problem, kolejnym etapem powinno być jego usunięcie.
W sezonie grzewczym 2026/2027 Krajowa Izba Kominiarzy przypomniała, że okresowa kontrola przewodów kominowych wykonywana zgodnie z art. 62 Prawa budowlanego powinna być udokumentowana e-protokołem w Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków.
Nie jest więc tak, że po wizycie kominiarza informacja o kontroli istnieje wyłącznie na kartce znajdującej się u właściciela domu.
System elektroniczny coraz mocniej porządkuje dokumentację dotyczącą stanu technicznego budynków.
Właściciel powinien dlatego interesować się nie tylko tym, czy kontrola została wykonana, ale również tym, co zostało zapisane w jej wyniku.
Tutaj przepisy są bardzo konkretne.
Art. 70 Prawa budowlanego stanowi, że jeżeli podczas kontroli zostaną stwierdzone uszkodzenia lub braki mogące powodować zagrożenie życia lub zdrowia ludzi, bezpieczeństwa mienia albo środowiska, właściciel, zarządca lub odpowiedzialny użytkownik ma obowiązek je usunąć.
Przepis wymienia w szczególności zagrożenia takie jak:
pożar,
wybuch,
zatrucie gazem,
katastrofa budowlana,
inne sytuacje niebezpieczne dla ludzi lub mienia.
Co szczególnie ważne, ustawa mówi o usunięciu takich nieprawidłowości w czasie lub bezpośrednio po przeprowadzonej kontroli.
Nie jest to więc zalecenie typu:
„warto zrobić przy okazji”.
Jeżeli wada stwarza realne zagrożenie, sprawy nie powinno się odkładać.
Nie ma jednej odpowiedzi dla każdej usterki.
Wszystko zależy od tego, co dokładnie zostało stwierdzone i jak poważne jest zagrożenie.
Czym innym będzie drobna nieprawidłowość wymagająca zaplanowanej naprawy, a czym innym:
nieszczelny przewód spalinowy,
niedrożny komin,
poważne uszkodzenie przewodu,
ryzyko cofania spalin,
brak prawidłowej wentylacji,
niebezpieczeństwo przedostawania się tlenku węgla,
uszkodzenie mogące doprowadzić do pożaru.
Dlatego nie należy samodzielnie zakładać:
„Skoro piec się pali, to znaczy, że można go używać.”
Urządzenie może pozornie pracować normalnie, a mimo to spaliny mogą być odprowadzane nieprawidłowo.
W przypadku poważnej usterki najbezpieczniejszą zasadą jest wstrzymanie użytkowania urządzenia do czasu wyjaśnienia problemu i wykonania zaleconych prac.
To bardzo niebezpieczne podejście.
Wiele problemów kominowych przez długi czas nie daje spektakularnych objawów.
Komin może być:
częściowo niedrożny,
nieszczelny,
zawilgocony,
uszkodzony,
źle współpracować z urządzeniem grzewczym.
A mimo tego piec nadal będzie się rozpalał.
Brak widocznego problemu nie oznacza braku zagrożenia.
Tlenku węgla nie widać ani nie czuć. Uszkodzeń znajdujących się wewnątrz przewodu również często nie da się zauważyć bez odpowiedniej kontroli.
Dlatego właśnie istnieją okresowe przeglądy.
Najpoważniejsza konsekwencja nie jest finansowa.
Jest nią możliwość:
pożaru, zadymienia budynku albo zatrucia tlenkiem węgla.
Dopiero później zaczynają się kwestie prawne.
Prawo budowlane przewiduje odpowiedzialność za niewykonanie obowiązku usunięcia uszkodzeń lub braków mogących powodować niebezpieczeństwo dla ludzi, mienia lub środowiska.
W określonych przypadkach może grozić:
kara grzywny, ograniczenia wolności albo aresztu.
Nie oznacza to oczywiście, że każda uwaga wpisana przez kominiarza automatycznie prowadzi do odpowiedzialności karnej.
Kluczowe znaczenie ma charakter stwierdzonej nieprawidłowości i to, czy może ona powodować zagrożenie.
To szczególnie ważny element.
Jeżeli podczas kontroli obiektu stwierdzone zostaną uszkodzenia lub braki należące do kategorii zagrożeń określonych w art. 70 Prawa budowlanego, informacja nie musi pozostać wyłącznie pomiędzy kominiarzem a właścicielem.
Przepisy przewidują przekazanie odpowiedniej dokumentacji do organu nadzoru budowlanego.
Nadzór może następnie sprawdzić, czy wskazane zagrożenie zostało usunięte.
Dlatego stwierdzenia:
„kominiarz sobie coś wpisał, ale przecież nikt tego nie sprawdzi”
lepiej nie traktować jako strategii działania.
Wyobraźmy sobie sytuację.
Kominiarz podczas kontroli wykrywa poważny problem.
Zostaje on odnotowany.
Właściciel niczego nie naprawia.
Kilka tygodni później dochodzi do pożaru.
Wtedy pytanie może już nie brzmieć:
„Dlaczego zapalił się komin?”
ale:
„Czy właściciel wiedział wcześniej o zagrożeniu i czy podjął działania?”
Dokumentacja z wcześniejszych kontroli może mieć w takiej sytuacji bardzo duże znaczenie.
Po dużym pożarze domu właściciel często zakłada:
„Mam ubezpieczenie, więc szkoda zostanie pokryta.”
Nie zawsze jest to takie proste.
Po zdarzeniu ubezpieczyciel może badać okoliczności powstania szkody oraz sprawdzać, czy budynek był prawidłowo użytkowany i konserwowany.
Państwowa Straż Pożarna zwraca uwagę, że brak dokumentacji terminowych kontroli i czyszczenia przewodów może mieć znaczenie przy likwidacji szkody.
Jeszcze bardziej problematyczna może być sytuacja, gdy dokumentacja istnieje, ale wynika z niej, że właściciel został poinformowany o zagrożeniu i go nie usunął.
Ostateczna decyzja ubezpieczyciela zawsze zależy oczywiście od warunków konkretnej polisy i okoliczności zdarzenia.
Warto podkreślić jeszcze jedną rzecz.
Kominiarz nie przychodzi do domu po to, aby nakładać karę.
Jego zadaniem podczas kontroli jest ocena przewodów kominowych oraz wskazanie występujących nieprawidłowości.
E-protokół jest dokumentacją tej kontroli.
Jeżeli zostaje w nim wskazana usterka, najlepszą reakcją nie jest więc pytanie:
„Jak zrobić, żeby tego nie było w protokole?”
tylko:
„Co trzeba zrobić, żeby komin był bezpieczny?”
Na reakcję nie powinny czekać między innymi sytuacje, gdy:
spaliny cofają się do pomieszczenia,
czujnik tlenku węgla uruchamia alarm,
komin jest niedrożny,
w przewodzie stwierdzono poważną nieszczelność,
z komina wydostaje się dym w nietypowych miejscach,
na ścianach komina pojawiają się nowe pęknięcia,
doszło wcześniej do pożaru sadzy,
urządzenie grzewcze nie współpracuje prawidłowo z przewodem,
występują problemy z dopływem powietrza lub wentylacją.
Jeżeli istnieje podejrzenie zagrożenia tlenkiem węgla albo pożarem, bezpieczeństwo ludzi jest ważniejsze niż możliwość dalszego ogrzewania domu.
Kontrola stanu technicznego komina i czyszczenie przewodów to dwie różne rzeczy.
Przepisy przeciwpożarowe określają minimalne częstotliwości usuwania zanieczyszczeń.
W użytkowanych przewodach:
przy paliwie stałym – co najmniej raz na 3 miesiące,
przy paliwie ciekłym i gazowym – co najmniej raz na 6 miesięcy,
w przewodach wentylacyjnych – co najmniej raz w roku, jeżeli warunki użytkowe nie wymagają częstszego czyszczenia.
Oznacza to, że coroczny przegląd nie zastępuje regularnego czyszczenia komina.
Nie panikować, ale też jej nie ignorować.
Najrozsądniejsze postępowanie wygląda następująco:
Sprawdź dokładnie, jaka nieprawidłowość została wskazana.
Zapytaj kominiarza, czy dalsze użytkowanie urządzenia jest bezpieczne.
Ustal, jakie prace należy wykonać.
Jeżeli problem wymaga naprawy, zleć ją odpowiedniemu fachowcowi.
Nie wykonuj samodzielnie przeróbek przewodów kominowych bez odpowiednich kwalifikacji.
Zachowuj dokumentację wykonanych prac.
Po usunięciu poważnej usterki upewnij się, że przewód może być ponownie bezpiecznie użytkowany.
Najgorszym rozwiązaniem jest pozostawienie sprawy „do następnego przeglądu”.
Przepisy, e-protokoły, CEEB i obowiązkowe kontrole mogą brzmieć jak kolejna administracyjna formalność.
Ich sens jest jednak znacznie prostszy.
Chodzi o to, żeby problem został wykryty zanim:
zapali się sadza,
spaliny cofną się do domu,
pojawi się tlenek węgla,
uszkodzenie komina doprowadzi do pożaru.
Dlatego informację o usterce warto traktować nie jak problem stworzony przez kominiarza, ale jak ostrzeżenie, które może pozwolić uniknąć znacznie większego problemu.
Jeżeli masz wątpliwości dotyczące stanu komina, wentylacji, drożności przewodów albo zaleceń znajdujących się w dokumentacji po wcześniejszej kontroli – nie czekaj do momentu, kiedy pojawi się dym lub alarm czujnika czadu.
Kontrola wykonana odpowiednio wcześnie może wykazać problem wtedy, gdy można go jeszcze usunąć bez poważniejszych konsekwencji.
Dawid Kaleta – usługi kominiarskie
Kontrole przewodów kominowych, czyszczenie, diagnostyka i pomoc w ocenie problemów związanych z kominami oraz wentylacją na terenie Konstantynowa Łódzkiego, Łodzi, Pabianic, Lutomierska, Poddębic i okolic.
Kominiarz znalazł problem? Nie odkładaj go tylko dlatego, że piec nadal działa.
W przypadku przewodów kominowych brak widocznych objawów nie zawsze oznacza brak zagrożenia.
A zapis w e-protokole może być początkiem naprawy, która zapobiegnie pożarowi, zatruciu czadem albo znacznie poważniejszym konsekwencjom.
Przeczytaj także:
kaletadawid2@gmail.com
Szukaj nas na
Projekt i wykonanie: ab-media.pl