Pierwsze chłodne dni często wyglądają podobnie.
Po kilku miesiącach przerwy rozpalasz w piecu, kominku albo kozie i spodziewasz się, że wszystko będzie działało tak jak wcześniej.
Tymczasem już po kilku minutach pojawia się coś niepokojącego.
Dym cofa się do pomieszczenia.
Czuć dziwny zapach.
W kominie słychać nietypowe odgłosy.
Ogień zachowuje się inaczej niż zwykle.
Na ścianie pojawia się wilgoć albo ciemny ślad.
Czasem właściciel domu myśli:
„Pewnie komin musi się po prostu rozgrzać.”
I rzeczywiście — część zjawisk po dłuższej przerwie może mieć proste wyjaśnienie.
Ale są też objawy, których nie powinno się bagatelizować.
Zwłaszcza na początku sezonu grzewczego, kiedy po wielu miesiącach komin może być zabrudzony, zawilgocony, częściowo niedrożny albo uszkodzony.
To jeden z najbardziej oczywistych sygnałów, że coś jest nie tak.
Jeżeli podczas rozpalania dym zamiast iść do komina zaczyna wracać do wnętrza, przyczyn może być kilka.
Najczęstsze to:
Po letniej przerwie wychłodzony komin rzeczywiście może przez chwilę pracować gorzej.
Ale jeśli cofka utrzymuje się dłużej, powtarza się albo towarzyszy jej intensywny zapach spalin, nie należy traktować tego jako normy.
To może oznaczać ryzyko przedostawania się produktów spalania do domu.
A więc także ryzyko zatrucia tlenkiem węgla.
Nie każdy zapach oznacza awarię.
Po pierwszym rozpaleniu po długiej przerwie czasem wyczuwalny jest zapach nagrzewającego się kurzu czy osadów.
Problem zaczyna się wtedy, gdy zapach jest intensywny, gryzący, smołowy albo przypomina silną woń spalenizny.
Może to świadczyć o:
Szczególnie niepokojący jest zapach, który pojawia się w innych pomieszczeniach niż to, w którym znajduje się urządzenie grzewcze.
To może sugerować, że przewód nie jest szczelny.
Komin podczas pracy nie zawsze jest całkowicie cichy.
Materiały nagrzewają się i rozszerzają, dlatego sporadyczne delikatne odgłosy nie muszą oznaczać problemu.
Ale jeśli dźwięk jest nowy, intensywny albo regularnie się powtarza, warto go potraktować poważnie.
Niepokojące mogą być:
Ich źródłem mogą być np. elementy nasady kominowej, ptaki, luźne fragmenty przewodu, problemy z ciągiem albo duża ilość nagromadzonych osadów.
Szczególnie niebezpieczna sytuacja pojawia się wtedy, gdy komin zaczyna bardzo głośno „huczeć”.
Taki objaw może towarzyszyć pożarowi sadzy.
Wtedy nie wolno dalej użytkować urządzenia jak gdyby nic się nie stało.
Jeżeli od lat korzystasz z tego samego kominka albo pieca, zwykle dobrze wiesz, jak zachowuje się ogień.
Dlatego każda wyraźna zmiana powinna zwrócić uwagę.
Niepokój może wzbudzić sytuacja, gdy:
To może oznaczać problem z dopływem powietrza albo ciągiem kominowym.
Nie zawsze winny jest sam komin.
Czasem problem wynika z nowych szczelnych okien, zamkniętych nawiewników albo działania wentylacji mechanicznej czy okapu kuchennego.
Ale jeżeli zmiana pojawiła się nagle, warto sprawdzić cały układ.
Pierwsze rozpalenia po lecie mogą ujawnić problem, którego wcześniej nie było widać.
Jeśli przy kominie pojawia się:
może to świadczyć o kondensacji, zawilgoceniu albo przenikaniu substancji z przewodu kominowego przez jego ściany.
Szczególnie w starszych kominach takie objawy mogą oznaczać, że przewód nie jest już szczelny albo jego powierzchnia została uszkodzona.
Nie warto po prostu zamalowywać plamy.
To usuwa objaw, a nie przyczynę.
Jeżeli po kilku rozpaleniach szyba kominka staje się bardzo czarna, a wewnątrz urządzenia i przewodu szybko pojawia się dużo osadu, przyczyną nie zawsze jest sam opał.
Oczywiście mokre drewno albo paliwo złej jakości może bardzo pogarszać spalanie.
Ale szybkie odkładanie się sadzy może być również związane z:
Gruba warstwa sadzy to nie tylko problem estetyczny.
To paliwo.
Jeżeli dojdzie do jej zapłonu, temperatura w kominie może wzrosnąć bardzo gwałtownie.
Dlatego nadmierna ilość osadu jest jednym z sygnałów, których nie warto ignorować.
To sygnał, którego nie wolno lekceważyć ani przez chwilę.
Jeżeli czujnik tlenku węgla uruchamia alarm, należy potraktować sytuację jako potencjalne zagrożenie.
Nie zakładaj:
„Pewnie bateria.”
„Pewnie czujnik zwariował.”
„Przecież nic nie czuć.”
Tlenek węgla jest bezbarwny i bezwonny.
Człowiek nie jest w stanie go wyczuć.
Jeśli alarm się uruchamia, trzeba zapewnić dopływ świeżego powietrza, przerwać użytkowanie urządzenia i ustalić przyczynę.
Jeżeli ktoś odczuwa ból głowy, zawroty, osłabienie, nudności albo senność, należy opuścić pomieszczenie i potraktować sytuację poważnie.
Latem komin zwykle przez długi czas nie pracuje.
Przez te miesiące może wydarzyć się wiele.
Do przewodu mogą dostać się ptaki.
Może powstać gniazdo.
Wewnątrz może zgromadzić się wilgoć.
Nasada kominowa może zostać uszkodzona przez wiatr.
Mogą pojawić się nieszczelności.
Sadza pozostała po poprzednim sezonie może nadal znajdować się w przewodzie.
Dlatego pierwsze rozpalenie działa trochę jak test.
Nagle cały układ zaczyna ponownie pracować pod wpływem wysokiej temperatury i przepływu spalin.
I wtedy wychodzą na jaw problemy, które przez lato pozostawały niewidoczne.
To częsty argument.
Przez kilka poprzednich sezonów wszystko funkcjonowało bez zarzutu.
Ale komin nie jest elementem, który raz wykonany pozostaje zawsze w identycznym stanie.
Pracuje w trudnych warunkach.
Jest narażony na:
Dlatego fakt, że poprzedniej zimy wszystko działało poprawnie, nie oznacza automatycznie, że obecnie sytuacja jest taka sama.
Są sytuacje, w których nie warto eksperymentować.
Przerwij użytkowanie urządzenia, jeśli:
W takich sytuacjach „jeszcze jedno rozpalenie na próbę” nie jest dobrym pomysłem.
Po dłuższej przerwie warto przez pierwsze kilkadziesiąt minut zwrócić uwagę na pracę całego układu.
Czy dym prawidłowo odchodzi?
Czy ciąg jest stabilny?
Czy w pomieszczeniu nie pojawia się nietypowy zapach?
Czy czujniki działają prawidłowo?
Czy na kominie nie widać nowych śladów?
Czy ogień zachowuje się normalnie?
To kilka minut obserwacji, które mogą pomóc wykryć problem, zanim przerodzi się w poważną awarię.
Najbezpieczniejszy scenariusz jest bardzo prosty.
Komin sprawdza się i czyści przed rozpoczęciem intensywnego sezonu grzewczego.
Nie wtedy, gdy:
Regularna kontrola pozwala wykryć wiele problemów wcześniej.
Jeżeli po pierwszym rozpaleniu po lecie coś zaczyna Cię niepokoić, nie ignoruj tego tylko dlatego, że piec „jakoś działa”.
Komin może przez pewien czas funkcjonować mimo problemu.
Ale nie oznacza to, że jest bezpieczny.
Dym, cofka, dziwny zapach, nietypowe dźwięki, wilgoć albo szybko pojawiająca się sadza nie powinny być traktowane jako normalny element rozpoczęcia sezonu.
Czasem wystarczy drobna korekta.
Czasem potrzebne jest czyszczenie.
A czasem kontrola ujawnia problem, którego właściciel domu sam nigdy by nie zauważył.
I właśnie dlatego warto reagować na pierwsze sygnały.
Zanim komin sam pokaże, że problem stał się poważny.
Zapraszamy do kontaktu
Dawid Kaleta - kompleksowe usługi kominiarskie w województwie łódzkim
kominiarz-kaleta.pl
Przeczytaj także:
kaletadawid2@gmail.com
Szukaj nas na
Projekt i wykonanie: ab-media.pl